Teoria uczenia ponad teorią dominacji

 W wielu przypadkach, gdy koń nie wykonuje jakiś zadań, jego zachowanie interpretowane jest przez pryzmat dominacji. Jeżeli chcemy naprawdę dać wsparcie koniom, to musimy wypracować sobie jego zaufanie w sposób łagodny, długotrwały, podchodząc do niego cierpliwie i rozumiejąc jego potrzeby i problemy w danej chwili.

A teraz wyobraź sobie taką sytuację:
 
Uczysz się posługiwać się mieczem, instruktor pokazał jakiś ruch, ale za szybko. Starasz się jak możesz skoordynować nogi z rękami, nie do końca wiedząc jaki ruch nadgarstka zrobić. Bardzo chcesz, ale nie do końca wiesz jak.
Instruktor próbując na siłę być „alfa” wykorzystuje każdą sposobność, by pokazać swoją wyższość i krzyczy po Tobie, że robisz źle. Każe się bardziej starać, robisz karne pompki, bo nie wychodzi. Twoja frustracja rośnie, a pewność siebie maleje, krzyki rozpraszają i derywują…. Ćwiczysz dalej ze strachu i wstydu, trenera nie lubisz i wcale nie szanujesz.
 
Nie wytrzymujesz atmosfery i zmieniasz instruktora. Nowy tłumaczy cierpliwie, rozbija ruchy na małe elementy, nie popisuje się i nie krzyczy, ale wymaga. Czujesz jego opiekę i starasz się jeszcze bardziej, by usłyszeć, ze coś poprawiłeś. Instruktor ma u Ciebie autorytet, ale czasami wieczorem całą grupą idziecie też na piwko.
 

 Zanim zaczniesz myśleć o dominacji odpowiedz sobie na poniższe pytania.

1. Czy koń zna ćwiczenie? 🐎

Jeżeli to nowe rzeczy, nie utrwalone to zdominowanie konia nic nie pomoże, a wręcz zaszkodzi. Trzeba po prostu pomóc koniowi zrozumieć o co nam chodzi.
Pomóc zrozumieć, a nie siłowo zmusić konia do zrobienia jakiegoś ćwiczenia.

2. Czy rozumie daną komendę/pomoc jeździecką?

Koń, który nie rozumie czym jest łydka, ponieważ wcześniej pracowaliśmy tylko z ziemi nie będzie nagle biegał galopem, czy robił chodów bocznych. Niezależnie od tego jaką mamy relację (dobrą, złą, dominacyjną, partnerską etc.).
Trzeba go po prostu nauczyć reakcji na łydkę, a nie używać stwierdzeń „On mnie nie szanuje jako lidera”.

        3. Czy czuje się bezpiecznie?

Koń, który nas zna i nam ufa rzeczywiście będzie się mniej płoszyć. Aby do tego dojść trzeba czasu, pokazania mu, że w różnych sytuacjach będzie miał w nas oparcie.

I wiecie co?
Nie trzeba do tego konia dominować.  Na początku pracy powinno się minimalizować stresujące czynniki – za dużo stresorów na raz prowadzi do tego, że całą uwagę koń skupi na przetrwaniu (przestanie się skupiać na nas i prawdopodobnie po prostu ucieknie). Łagodna, konsekwentna praca doprowadzi do tego, że koń będzie szukał u nas wsparcia.

UWAGA: Zamarcie również jest reakcją na wysoki poziom stresu! Szczególnie jeżeli koń nie ma gdzie uciec – trzeba znać mowę ciała konia, aby rozpoznać, czy stoi zrelaksowany, czy zamarł ze strachu…

4. Czy przyzwyczaił się do bycia poza stadem?

Niezależnie od stosowanej metody i naszego podejścia do konia. Bycie poza stadem dla koni jest trudne i musi zostać
przepracowane. Nie jeden „osobnik alfa” twierdzi, że koń jest z nim spokojny, bo uważa go za lidera, a tak naprawdę koń po prostu przyzwyczaił się do bycia poza stadem, tak samo jak przyzwyczai się do tego przy osobie pracującej bez dominacji.
    
5. Czy fizycznie jest w stanie sprostać zadaniu?

Czasami koń odmawia wykonania poleceń, ponieważ nie jest odpowiednio przygotowany (ma za słabe mięśnie, czy nie jest
elastyczny), lub coś go boli, jest chory etc. Próba wyegzekwowania zachowania za wszelką cenę może wyrządzić zwierzęciu wiele szkody.

🐎🐎🐎 Oczywiście są momenty, w których musimy mieć bezwzględną kontrolę ze względów bezpieczeństwa, ale konie uczą się, że czasem
mają więcej luzu, a w innych sytuacjach muszą bezwzględnie wykonać zadania, o które prosimy. Ważna jest również droga, jaką do tego dojdziemy. Wszystko również zależy od użytkowości danych koni. Ale niezależnie od tego, każdy powinien dbać o dobrostan koni.