Antropomorfizacja.

„W żadnym wypadku nie należy interpretować czynności zwierząt w odniesieniu do wyższych procesów psychologicznych,
jeśli można to uczciwie interpretować pod względem procesów, które znajdują się niżej w skali ewolucji i rozwoju psychologicznego.”
kanon Lloyda Morgana

Dlaczego taki temat?
Po pierwsze nie chciałabym, aby ktokolwiek myślał, że neguję potrzebę zaufania i budowania relacji z koniem.
Jednak zauważyłam pewną tendencję do nad interpretowania i nadmiernego personifikowania zachowań koni.

Opowiem na przykładzie. Sytuacja z koniem, którym nie ma większych problemów. Słucha i wykonuje większość poleceń z ziemi, nie pcha się na człowieka, jest przy tym spokojny i chętnie współpracuje.
Pojawia się problem w pracy w siodle. Np. koń nie bardzo rusza do przodu na łydkę, idzie jak muł.
Pojawia się milion porad w stylu – „to bunt”, „on Cię nie szanuje”, „zrób więcej treningów z ziemi w innych miejscach, dopiero wtedy zobaczysz, czy Cię szanuje” itp.
Co ciekawe koń ogólnie bardzo ładnie ustępuje od łydki itp.

Ktoś z Was już wie do czego zmierzam?
Już wyjaśniam.

Nikomu nie przyszło do głowy, że ten koń może po prostu nie rozumieć sygnału. Czyli bazując na tych prostych procesach – nie ma wytworzonego odruchu, że od łydki powinien iść naprzód. Podstawy teorii uczenia – o tym będziemy dużo mówić.
W pracy z ziemi zazwyczaj ćwiczy się ustępowanie, a ruch naprzód powoduje się energią/sygnałami kierowanymi najczęściej od tyłu do przodu. Taki koń najprawdopodobniej nie rozumie czego od niego chcą, ponieważ nikt mu nie pokazał o co chodzi. Nikt go nie nauczył, że na taki sygnał należy iść szybciej/żwawiej.

Oczywiście bywa, że mamy konie, które się buntują, pomimo, że są nauczone i wtedy mamy problem z relacją/zaufaniem/strachem lub inne.

DO ZAPAMIĘTANIA: Nie spiesz się z oceną problemu nie znając szczegółów. Zacznij szukać prostych odpowiedzi na podstawie mowy ciała konia i teorii uczenia się. Aby dojść do sedna problemu trzeba oczywiście popatrzeć na sytuację kompleksowo. Nie da się oceniać problemu wyrwanego z kontekstu i sprowadzać go zawsze do jednego poziomu i jedynego możliwego rozwiązania.